sobota, 28 lutego 2009

 filiżanka w kwiatki

Skończyłam wczoraj wyszywanie filiżanki. Teraz pranie, prasowanie i zastosowanie.

haftowana filiżanka w kwiatki

Zastosowanie nie jest pewne. Pan Małżonek optuje za obrazkiem na ścianę, chyba do kuchni, ale tam nie ma na niego miejsca. Ja jeszcze nie wiem czy na poduszkę /trochę za małe/, na serwrtkę / P.M. zaleje herbatą/, na fartuszek / nie używam/, na torbę /mam kilka/, kieszeń na robótki lub gazety / gdzie ją powiesić/.

Nie mam z kim tego omówić. Moje koleżanki nie robótkują.  Patrzą na to jak na nieszkodliwe dziwactwo.

Muszę przeszyć kilka rzeczy takich jak obszarpane na dole spodnie więc wystawię maszynę. Pewnie haft zostanie przyszyty.

Przyznaję, że haft krzyżykowy jest bardziej męczący niż zapamiętałam z czasu gdy wyszywałam. Tym większy szacunek dla hafciarek z blogów. Dziewczyny wstawiają tysiące krzyżyków w wielkich misternych obrazach. Odcienie kolorów nie dają się odróżnić na oko, trzeba je numerować. Na raz używa się kilkudziesięciu motków muliny. To niesamowite.

Widziałam kiedyś maszynę, która haftowała krzyżykami. Tap-tap-tap-tap-tap i przez pół godziny wyszyła wzór, nad którym musiałabym siedzieć tydzień, w dodatku nie była potrzebna kanwa i można było ułożyć wzór na ukos.

haft maszynowy na ukoshaft maszynowy róże

I tak w niedługim czasie powstał bieżnik : sześć bukiecików po trzy róże na środku i cztery na rogach. Nici specjalne do haftu maszynowego. Tyle, że ilość wzorów ograniczona. 

bieżnik haftowany maszynowo

 

piątek, 27 lutego 2009

Malutka frywolitka z bardzo cienkiej nitki powstała jako kolczyk. Do tego druga/gi. Wściekle różowe koraliki nadają się dla dziewczynki.

frywolitkowe kolczyki z różowymi koralikami

To taki mały przerywnik jako wytchnienie od krzyżykowania. Boli mnie już od tego ręka, szyja i oczy. Dlatego zmieniłam dzisiaj zabawki i posiedziałam w blogach.

Mam nową myszkę. Dzięki niedzielnemu śniegowi. Co ma śnieg, którego już nie ma do myszki? Ano ma. W niedziele byliśmy na spacerze na Starym Mieście. Śnieg sypał przez cały czas. Na Starym Rynku było pięknie, na chodnikach śnieg był przydeptany, a jezdnie pokrywała czarna breja. W drodze na tramwaj samochód ochlapał mnie tą śniegową breją. Spodnie nadawały się do prania. Na płaszczu zostały brudne plamy, pomimo tego, że natychmiast wytarłam błoto chusteczką. W domu zmyłam plamy mokrą gąbką. Wyglądało, że plamy zaszły. I zeszły. Na tyle dokładnie, że miejsca te zrobiły się jaśniejsze. Oddałam płaszcz do czyszczenia. Pan Małżonek zobaczył i doszedł do wniosku, że musi oddać do czyszczenia swoją kurtkę. Kiedy poszedł wieczorem do punktu odebrać kurtkę okazało się, że jeszcze nie przywieźli ubrań z pralni. Pan Małżonek z nudów poszedł na drugą stronę ulicy do idiotów i kupił nową mysz. Poprzednia miała wypadek, upadła na głowę i słabo kontaktowała. Nie chciała włączać na klik, albo robiła kilka klików na raz.  No i mamy nową.

nowa myszka 

Jako młoda jest bardzo ruchliwa. Nie trzeba się tyle namachać żeby coś zaznaczyć. Ma ergonomiczny kształt. Dobrze leży w ręku. Mam nadzieję, że wpłynie to dodatnio na moje zdrowie. Jakiś czas temu po kilkugodzinnym pobycie przy komputerze rozbolała mnie ręka, cała, od mostka do końców palców. Przez chwilę myślałam, że mam zawał tak mnie bolało pół ciała. Musiałam sobie zrobić tygodniową przerwę od internetu. Teraz krótka przerwa od igły dobrze mi zrobi. Przy pracy czółenkiem działają inne mięśnie. Ale mi wyszło: machanie myszą i igłą zamiast siłowni.

czwartek, 26 lutego 2009

Kolejny fragment filiżanki został wyszyty. haftowana filiżanka 8 kolorów

Nie licząc czarnego konturu mam już osiem kolorów. Nareszcie zbliżam się do końca. Jeszcze ze dwa wzorki, kontury w stylu blackwork i tło.

Dzisiaj przybyło niewiele. Przerwa w deszczu wyciągnęła mnie z domu na spacer. Tak na prawdę to wyciągnęła mnie koleżanka do parku za miastem. Miała ochotę porozmawiać z kimś i trochę się poruszać. Niedzielny śnieg stopniał już w poniedziałek, ale zachowała się kula bałwana i sztucznie naśnieżany stok. Było na nim kilka osób, ale wyciąg nie działał. Dziwnie to wyglądało. Wszędzie buro a tam na jednym zboczu śnieg. Trochę podtopiony, ale białawy. I tyle mieliśmy śniegu tej zimy - 5 cm przez jeden dzień. Na wierzbach w przedszkolu koło mojego domu pojawiły się bazie, czyli idzie wiosna.

 

wtorek, 24 lutego 2009

Męczę filiżankę. Dodałam dwa kolory. Powoli zaczyna być widoczny wzór.

haftowana filiżanka

poniedziałek, 23 lutego 2009

filiżanka z nałym wzorem

Trochę więcej filiżanki. Bez rewelacji. Nowy kolor to biały. Biorąc jednak pod uwagę, ża materiał jest żółtawy to jednak coś, bo będzie go widać. Zaczęłam też wyciągać lokalnie nitki tworzące siatkę, niestety wszywałam je w krzyżyki.

haftowana filiżanka z białym

Nie wiem jak ja wyszywałam kiedyś bieżnik i serwetki na zwykłym materiale bez rysowania siatki. I jak się to stało, że koniec spotkał się z początkiem.

Pooglądałam sobie dzisiaj trochę cudzych blogów tak do końca albo raczej początku. Nie wiadomo co zniknie. Osoby, które wrzucały fotki z fotosika kasują blogi, ponieważ fotosik zmienił reguły i każe sobie słono płacić za transfer. Też mam kilka zdjęć z fotosika na samym początku bloga i też wyświetla mi transfer chociaż nie wgrywam zdjęć. Poza tym zmniejszyłam rozmiar zdjęć wgrywanych do zasobów bloga, bo nie wiem na jak długo mają mi starczyć. Nie wiem też jak zlikwidować fotografie, które wgrałam omyłkowo albo niepotrzebnie takie duże. No i czy jakbym coś skasowała w zasobach to zniknie na blogu?

niedziela, 22 lutego 2009

filiżanka z złotym wzorkiem

Filiżanki ciąg dalszy. Pojawił się pierwszy kolor. Żółty. Trochę krzyżyków i brzeg. Nadal praca przebiega powoli. Bardzo przeszkadzają nitki, którymi zaznaczyłam siatkę. Więcej tak nie zrobię. Będę rysować kredką krawiecką, chociaż łatwo się ściera podczas pracy. Za to spierze się świetnie. Z ołówkiem byłoby gorzej. Myślę nad wykorzystaniem tej pracy.

filiżqanka z żółtymi krzyżykami

 

sobota, 21 lutego 2009

 filiżanka dymna

Jest kontur filiżanki. Pusty.

W tej postaci jest zdecydowanie brzydka. Haft konturowy wyszedł beznadziejnie.

kontur filiżankie

W takim tempie to ją może wyszyję na Dzień Dziecka a nie na Dzień Kobiet. Może powinnam sobie darować i zrobić coś co potrafię?

Wczoraj jasny dzień spędziłan na szyciu narzuty na fotel. Dzisiaj na zakupach i przyjmowaniu gościa. Moje oczy nie bardzo lubią pracę przy żarówce. Po chwili wpatrywania się w kanwę wszystko widzę w kropki. Będę musiała zainwestować w lupę hafciarską do powieszenia na szyi. Mam jednak wątpliwości czy z czymś takim się dobrze pracuje. Może ktoś ma doświadczenie z takim szkłem i coś podpowie.

Być może powinnam mieć szkło z oświetleniem na statywie. Takie na przagubowym stelażu. To, które mam, modelarskie na małym statywie, się nie sprawdza. Za małe pole widzenia. Za krótki uchwyt. Nie ma jak ustawić, żeby wygodnie usiąść.

No dobrze, dosyć narzekania. Zrobię sobie herbatę, ciacho i do pracy.

piątek, 20 lutego 2009

przezroczysta filiżanka

Wyszywam na stronie z rysunkiem i co chwila patrzę jak się wyłania po właściwej stronie materiału. Już prawie jest. Staram się żeby była symetryczna i zaokrąglona.

zarys filiżanki

Zrobiłam niewiele więcej, wczoraj objadałam się pączkami, dzisiaj ciężko pracowałam. Przed chwilą błąd zjadł moją notatką i musiałam pisać od nowa.

czwartek, 19 lutego 2009

Znalazłam zabawę z filiżanką.

     

A to link do strony, na której znajdują się informacje o zabawie.

                    http://notesrobotkowy.blox.pl/html

Mam nadzieję, że zadziała po opublikowaniu, bo w szkicu nie jest uprzejmy. Zawsze można zrobić ctrl c i ctrl v w nowym oknie.

Już zaczęłam. Jutro będą pierwsze fotki.

środa, 18 lutego 2009

Zachciało mi się wziąć udział w zabawie z filiżanką. Z haftem krzyżykowym dawno nie miałam do czynienia w formie czynnej. Raczej biernie "uczestniczyłam" w pracach i konkursach pań hafciarek. Podziwiałam wspaniałe obrazy, samplery, różne ozdoby. Chciałam zajrzeć co nowego wyszyła pani Małgosia Piotrowska, a tu szok. Taki blog nie istnieje. Wielka szkoda. To był świetny blog. Wiele nowych pomysłów i rad dla haftujących, tyle wspaniałości, na których było miło zawiesić oko .

Nie pamiętam gdzie jest ta zabawa. Co prawda zapisałam sobie gdzieś link, ale takich roboczych linkowni mam kilka, jeszcze ich nie uporządkowałam. Wkleję informacje gdy do nich dotrę.

Ściągnęłam wzór filiżanki i chciałam go narysować na mojej starej kanwie, w której 10x10 nie jest kwadratem.

kanwa

Wyszło nieszczególnie. Filiżanka miała zupełnie inny kształt.

wąska filiżanka

Poprawiłam dodając w środku trochę kratek. Wyszedł jamnik, salaterka, miseczka, sosjerka, albo coś.

filiżanka jamnik

Poprawiłam, nabrała proporcji. Ale zorientowałam się, że uszko jest ze złej strony. Chciałam zostawić rysynek na spodniej stronie kanwy, dlatego uszko powinno być po lewej. Dorysowałam uszko po lewej.

filiżanka bulionówka

Wyszła bulionówka, cukiernica, waza do zupy.

Rysowanie po konturach wydruku też nie bardzo się powiodło. Materiał jest za wiotki, odkształca się podczas przesuwania ołówka. W końcu jednak rysunek powstał. Teraz do igły.

schemat i rysunek filiżanki

 
1 , 2 , 3